![]() |
| Jan Wieczorek /Dziecko Technosfery/. |
Postęp, faza
neotechniczna, w której już od pewnego czasu żyjemy, uprzemysłowienie, nowa
technicyzacja, przemiany w różnych dziedzinach nauki, wielkoformatowe plany
naukowców, muzyka naśladująca odgłosy maszyn, sztuki plastyczne bazujące na
pożywce syntetycznej, fotografia industrialna, myśl futurologiczna, wirtualna
rzeczywistość, religia Nowej Ery, naśladowanie przez człowieka sposobu pracy
maszyn, przeobrażenie świata stojącego na rozdrożu eschatologiczno-katastroficznym,
to wszystko symptomy tego, że ludzkość zmierza ku nowej kulturze, w której
wytwory maszyn staną się naturalnym środowiskiem człowieka, doprowadzając go do
zmiany mentalności, wyspecjalizowania, ciągłej antropii i może jak niektórzy
twierdzą, do dalszej dehumanizacji życia.
Automatyzm,
przemysł, komputeryzacja są zjawiskami specyficznymi i nie można jednoznacznie
określić, że są złe lub dobre. Twierdzi się, że społeczeństwo techniczne jest
dopiero na początku swej ewolucji. Przewodnia rola kultury
zachodnioeuropejskiej i kręgu amerykańskiego, przewodnictwo w kierowaniu
cywilizacji jest możliwe dzięki położeniu nacisku na technicyzację, to wedle
wielu teoretyków, jak i też korzystanie z doświadczeń historii spowodowało
dominat cywilizacji zachodu na ziemskim globie. Inne cywilizacje, mimo, że
posiadały wysokie tradycje, kultury (np. Indie) z racji tego, że nie położyły
głównego nacisku na technicyzację pozostały w zapóźnieniu
technologiczno-cywilizacyjnym. W dzisiejszych czasach jednak, biorąc pod uwagę
procesy scalające, globalizację, świat zdaje się stawać wszędzie taki sam. W
dziedzinie jednak eksperymentalnej kontrast pomiędzy cywilizacyjnymi liderami,
a maruderami jest najbardziej widoczny, ale bywa i tak, ze na badania wydaje się
ogromna ilość pieniędzy, podczas gdy sprawy społeczno-bytowe są zaniedbywane;
to przecież miało pośredni wpływ na upadek jednego z największych mocarstw tego
świata, jakim był Związek Radziecki. Dziś w Korei Demokratycznej,
prawdopodobnie istnieją laboratoria, w których wytwarza się paliwo do broni
masowego rażenia, podczas gdy zwykli obywatele tego państwa zmuszeni są
głodować i nawet jeść trawę! Życie z pewnością w przyszłości zyska nowy wymiar,
spowodowany ogromnym napływem nowo odkrywanych impulsów... Czy jednak świat
stanie się przez to lepszy?
„Tego dnia, kiedy
Związek Sowiecki z wielkim hałasem wystrzelił w niebo pierwszego sztucznego
satelitę – widziałem przez moje okno w Riazaniu, jak dwie pary wolnych kobiet,
w brudnych obozowych fufajkach wnosiły na tragach zaprawę murarską na czwarte
piętro budowy.” (A. Sołżenicyn – Archipelag Gułag 1913-1956)
Koniec XX wieku w wielu krajach świata
niekoniecznie odpowiadał popularno-naukowym wizjom z przed lat. Dużo się rzeczy
stało, wiele się wypełniło, lecz trzeba pamiętać i o tym, że niektóre kraje; w
tym i Polska, weszły w XXI wiek nie tylko z komputerami, Internetem, inżynierią
genetyczną czy wreszcie z medycyną stojącą na wysokim poziomie, ale i też z
furmankami, ludźmi śpiącymi po lasach - jak w średniowieczu, z narastającym
wciąż bezrobociem, które w przyszłości może doprowadzić do lokalnych, a i także
do globalnej rewolucji. Dużym zagrożeniem na przyszłość jest
także indoktrynowanie mas i czynienie z całych narodów państw o charakterze
wyznaniowym. Atak na W.T.C., był jak kubeł zimnej wody, dla większości Amerykanów, którzy w przeważającej mierze przyszłość postrzegali w jak
najlepszych barwach, żyjąc w świecie mitycznym. Czy można powiedzieć, zatem, że
świat linearnie się rozwija? Czy może jest tak, że pewne dziedziny np. technika
owszem, ale nie zawsze kultura, a może jest tak, ze obok porządku istnieje
stała tendencja rozpadu, która prowadzi do unicestwienia idei ładu i postępu?
Wielu już się rozwodziło nad tym, jak to postęp w jednej dziedzinie, wywołuje
procesy przemian w innych dziedzinach, tyle, że tym innym dziedzinom
odpowiadają odmienne skale wartości, które nie mają żadnej ogólnej, wspólnej
miary; bo jak pogodzić np. dziedzinę moralności (z jej skalą postępu), z
dziedziną techniki? Co jest postępem w technice, a co w umyśle ludzkim,
kierującym się zasadami moralnymi?
![]() |
| Dramat Tkacze G.Hauptmanna. |
Otóż: już od XVIII stulecia systematycznie
tworzono przemysł, następnie maszyny, nowe technologie wyprzedzały człowieka w
jego możliwościach wytwórczych. Człowiek tracił i był zastępowany przez
maszynę, co nie odbijało się bezkonfliktowo np. bunt tkaczy w Bielawie opisany,
przez G. Hauptmanna. W przyszłości ludzie wyparci jeszcze bardziej przez
maszyny, wegetujący w świecie ponowoczesnym, pozostający bez pracy i środków do
życia (homo śmiecie) mogą dokonać potężnego przełomu; jeśli tylko uświadomią sobie, że
"maszyny", które miały nieść im pomoc, w rzeczywistości zostały wykorzystane
przeciwko człowiekowi. Kto da prace ludziom, jeśli będzie miał cyfrowych
pracowników? Śmieszne są opinie, które głoszą, że w przyszłości maszyny będą
pracowały za nas, a my wszyscy będziemy czerpać z tego korzyści. Formułowanie
tego typu wizjonerskich twierdzeń ociera się o utopię. Jeśli wziąć pod uwagę
realia, zrozumiemy bardzo szybko, że tylko garstka wybrańców, jak w Metropolis F.Langa, czerpać będzie z
pracy maszyn korzyści, zaś pozostali staną się bezproduktywnymi trutniami lub
tez słabo opłacanymi obywatelami kategorii drugiej. Ludzkość nie była i nie
jest skłonna dzielić się zyskami, większość ludzi kieruje się zasadami egoizmu,
życie postrzegając w kategorii kolekcjonerstwa i konsumpcjonizmu – nie ważne,
kim się jest, ważne, co się ma i co się nagromadzi. Kto w takich realiach
będzie skłonny do dzielenia się z mniej uposażonymi? Kto dziś jest skłonny
dzielić się własnymi dobrami z mieszkańcami Afryki czy Azji? Dochodzi do
paradoksów, naukowcy już dziś symulują przyszłe życie na Marsie, podczas gdy
życie milionów osób na naszej planecie jest w ciągłym zagrożeniu. Obecnie
tworzy się nowa wizja raju na ziemi – tym razem, to nie komuniści, lecz
naukowcy snują wielkoformatowe plany, które są niewspółmierne z wartościami
wyżej wymienionymi.
![]() |
| Księżyc - Misja Apollo. |
Spoglądanie na
świat przez różowe okulary rozmaitych utopii, nie należy do najlepszych
rozwiązań. Należy jednak brać pod uwagę, fakt, że mity i utopie wpływają na
rozwój kultury, cywilizacji, a nawet postępu, (czasem są elementem
zakłócającym). Jednak najlepszym postrzeganiem świata wydaje się być trzeźwa
ocena rzeczywistości, to jest podstawa rozwoju we wszelkich dziedzinach.
Rozsądny człowiek bardziej zaakceptuje humanizację technosfery, czyli procesy
uczłowieczające świat techniki, tak, by stały się one bardziej przyjaznym dla
nas środowiskiem, niż proces odwrotny technosferyzacje ludzkości, która
niewątpliwie zachodzi, czyniąc z nas nic innego jak cielesne roboty (
przykładem może być podejście do pracy Japończyków, którzy już nawet nie chcą
korzystać z przysługujących im urlopów; bycie trybem ogromnej maszyny, jest
najważniejsze, ambicjonalne i honorowe).
Pożądanym
przebiegiem rozwoju, wydaje się być model, w którym to ludzie, a nie maszyny są
motorami kreowania środowiska społecznego. Jasne jest również, że niektóre
narody mogą obierać różne warianty. Całe nacje mogą się cofać w rozwoju, stawać
syntetycznymi, trwać w stagnacji rozwojowej lub przechodzić pozytywne procesy.
W tej integracji człowieka z techniką może być pomocna sztuka, która jak
spróbuje wykazać może pogodzić człowieka ze współczesnym światem, zintegrować z
czymś, co jeszcze niedawno kojarzyło się ze szpetotą i ohydą, jak również
odkryć ukryte piękno, zasługujące ze względu na swoją specyfikę, na miejsce w
nowym estetycznym odbiorze, wzbogacając świat kultury, ujmując go na nowo.
![]() | |
| Aborygeni |
Przejście ze środowiska naturalnego do
środowiska technicznego było wielkim przełomem, po którym musiała nastąpić
adaptacja. W historii mamy wiele przykładów tego typu przemieszczeń. I tak
Aborygeni, zamieszkujący Australię, do końca 18 stulecia ograniczali się do
stosowania technik przekazywanych z pokolenia w pokolenie. Prowadzili oni
następujący tryb życia: korzystanie z technik zbioru płodów natury, korzystanie
z wiedzy na temat świata przyrody i odnalezienie się w nim jako jedna z cząstek
współistniejących w nim. Tego typu spojrzenie wytworzyło społeczno-religijną,
cywilizacje opartą silnie na podbudowie ekonomicznej, intelektualnej oraz
technicznej (stosowano, bowiem narzędzia broń itp.). Kiedy na kontynent
australijski przybyli biali ludzie, zostały najpierw zakłócone, a następnie
zburzone ekonomiczne warunki egzystencji Aborygenów. Kontynuacja życia przodków
stała się niemożliwa! Biali w znaczny sposób zniszczyli też zasoby żywnościowe
autochtonów, co z kolei wywołało niedożywienie. Pojawiły się ubrania, choroby,
alkohol; ludność Australii nie była gotowa, do szybkiego przyjęcia białej
kultury. Brak zdolności adaptacji nowych produktów, do własnego systemu
spowodował krach. Aborygenom brakło doświadczenia, mitologii i wyobraźni.
Wprowadzenie drobnych innowacji związanych ze zderzeniem kulturowym, nie mogło
dla tubylców przynieść pożądanych rezultatów, które pomogłyby osiągnąć postęp.
Tego typu odkrycie świata techniki, przez ludzi bardziej przypisanych do świata
natury, spowodowało całkowitą ruinę dawnych wartości. Jak trwać przy rdzennych
poglądach, kiedy najmądrzejsi z mądrych, nie radzą sobie z tym, czego
doświadcza całe plemię? Relacja równy z równym jest nie do zrealizowania.
Silniejsza cywilizacja dokonuje aneksji, na rzecz własnych wzorów i modeli.
Słabszej kulturze pozostaje jedynie nieudolne naśladownictwo, rzeczy, często
pozostających poza sferą poznania. Jeśli pewne elementy danej kultury zostają
zachowane, to najczęściej w postaci folkloru, uczuć i działań symbolicznych.
Przykład australijski, można przetransponować
na grunty bardziej nam swojskie. PRL / po przełomie w zetknięciu z neotechnicznym
światem kapitalizmu, przeradzającym się w globalną wioskę, jest przykładem
kolejnej rewolucji – przewartościowaniem wartości, nową strukturą
materialno-społeczną jak i też intelektualno-estetyczną. Jako Polacy; czy nam
się to podoba, czy też nie, skazani jesteśmy na zapóźnienie, niepełne
zorientowanie w przemianach, które nas bezpośrednio dotykają. Dziś nasze
społeczeństwo, w pogoni za zachodnim stylem życia, staje się więźniem
współczesnej technologii. Zapracowany obywatel RP-20XX (moja osobista opinia),
nie ma czasu na to, by rozstrzygnąć w swym umyśle, co jest istotą
człowieczeństwa. Pracujemy po 12 godzin i więcej, aby zarobić na nowy samochód
czy telewizor plazmowy lub inne reklamowane zabawki coraz bardziej przypominamy
zaganianych Japończyków i Amerykanów. Nasuwa się pytanie - czy konkretny wytwórca-konsument
zdaje sobie sprawę: Kim jest i po co to wszystko? Wiele osób w tej przestrzeni
ma kłopoty z określeniem swojej tożsamości. Kiedy wspominamy o sobie,
najczęściej wymieniamy zakres zajęć, które wykonujemy. Jesteśmy agentami,
robotnikami, posiadaczami własnych firm i rozmaitych interesów; generalnie
prawie zawsze pracownikami, gdy spytamy, kim jeszcze to zazwyczaj następuje zawieszenie...
Przywództwo
białego człowieka przypisuje się szybciej postępującemu rozwojowi,
uprzywilejowane miejsce zaś zaradności. Dowodzi się, że prawdziwie wielkie są
te społeczeństwa, w których proces przystosowania dokonuje się, przez walkę z
naturą i objęcie władzy nad materią. Istota zagadnienia, tkwi w przejściu ze
środowiska naturalnego do środowiska technicznego. Jako kultura zachodu,
postawiliśmy na walkę z otoczeniem, a stałe ujarzmianie przyrody przez lata
nazywaliśmy i często nadal nazywamy postępem cywilizacyjnym. Czy możemy być
dumni rezygnując z traktowania natury jako integralnej części nas? Czy betonowe
getta i „domy ze szkła” słowem sztuczne środowisko może zastąpić, przestrzenie,
które porzuciliśmy? Doświadczenia ekologiczne, pozwalają jednak mieć nadzieje,
że w przyszłości, zaprzęgniemy technikę, aby ta walczyła sama z sobą, blokując
tym samym dalszą degradację środowiska naturalnego. Procesy cywilizacyjne
doprowadziły świat do sytuacji kryzysowej. Jest wiele zagrożeń i jeszcze więcej
problemów: ciągła groźba wojny nuklearnej, problem głodu, kurczenie się zasobów
żywności, wody, surowców, energii, rozwój chorób, problemy związane z
zanieczyszczeniem, kryzysy i wyzwania finansowe oraz nasilenie się religijnych
ekstremizmów.... Wiele z tych zagrożeń jest powodowane błędnym podejściem do
otaczającego nas świata; czy takich efektów przejścia ze środowiska naturalnego,
do środowiska technicznego spodziewał się człowiek?
![]() | ||
| Kadr z filmu: Metropolis reż.F.Lang |
Konflikt
niewspółmiernych skal wartości daje znać o sobie. Technika powoduje tilt, a
życie w nowym środowisku staje się zdehumanizowane i nieznośne. Ludzie kręgu zachodniego, miotają
się w mnożących rozmaitych sprzecznościach. Jednak zadaniem numer jeden nadal
pozostaje: jak najskuteczniejsze zawładnięcie przestrzeni naturalnej i
podporządkowanie jej dla „lepszego życia.” - Przestrzeń życiowa, to figura
ideologiczna, o którą rozbił się nie jeden ekstremizm. Dziś możemy oglądać ruiny
pohitlerowskich budowli, które nota bene miały trwać 1000 lat, ściany walących
się koszar po Sowietach (Legnica), oraz zdewastowanych, okradanych ze złomu
PRL-owskich fabryk. Obecnie; często na tych samych miejscach, jak grzyby po
deszczu wyrastają nowe pomniki cywilizacji, nowe gmachy, fabryki, hipermarkety
– autografy naszego rzekomego postępu. Budowle te konkurują z otoczeniem, anektując dla
własnej korzyści nasz czas i życie. I tak jeden z duktów spacerowych w moim
mieście, prowadzący od lat mieszkańców w przestrzeń natury ( las, góry etc.)
został brutalnie zablokowany toporną pod względem architektonicznym bryłą
hipermarketu. Dziś spacerowicze rezygnują z sobotnio-niedzielnej wycieczki do
lasu na rzecz zakupów w centrum handlowym. Uczucia nasze lokowane są na półkach
z rozmaitym towarem; zostajemy kupieni, sprzedani, wtłoczeni w tryby, które
czynią z nas cywilizacyjnych schizofreników. Nie rozumiemy już, że natura jest
naszym sprzymierzeńcem, że życie powinno opierać się na symbiozie; jak paranoicy zawłaszczamy
nowe tereny po to, by dominować. Izolujemy się od przyrody do tego stopnia, iż
nie potrafimy już czytać tego, co jest najbardziej przystępne i normalne.
Ludzie z wielkich aglomeracji Nowy Jork, Paryż, Katowice (przykład z życia),
marzą o tym, aby zobaczyć krowę, poświęcają całe sesje fotograficzne, aby
uwiecznić na stałe to, czego, na co dzień już nie widzą. Innym razem mylą te same
zwierze z jeleniem, a w informacji wypływającej z jednej ze szkól paryskich,
wynika, że nowe pokolenie nie ma pojęcia jak wygląda prawdziwa ryba. Na prośbę
nauczycielki od zajęć plastycznych, dziecko namalowało rybę, w formie
zaobserwowanej z życia; tj. kwadratowy filet, z hipermarketu.
![]() |
| Krowa na osiedlu Zabobrze -Jelenia Góra lata 80. |
Era
neotechniczna, nie koniecznie musi zagrażać, warunkiem jest kontrolowanie
procesu przez człowieka. Nasze losy zależą od tego czy to my będziemy starali
się sprawować nadzór nad sztucznym światem, który powołaliśmy, czy też
pozwolimy na to, aby ten syntetyczny świat w całości przejął kontrolę nad nami.
Wrócę do przykładu Polski. Przez cały okres PRL-u, społeczeństwo funkcjonowało
(podobnie jak Aborygeni), w świecie mitycznym odizolowanym od świata nadającego
tok rozwojowi. Po roku 1989, nastąpił hura optymizm związany z wyjściem w
przestrzeń. Nastąpiły poważne zmiany w świadomości, systemie wartościowania,
etyki oraz zmiany w zakresie punktów odniesienia. Ludzie, którzy byli
przystosowani do opieki państwa, podzielili się: na szybko się
przystosowujących oraz niereformowalnych. Polski przemysł, nie wytrzymał
rywalizacji z masowo napływającym z zagranicy strumieniem rozmaitych produktów.
Szerokie otwarcie granic i niezastosowanie odpowiednich obwarowań celnych,
doprowadziło w krótkim czasie do upadku i likwidacji wielu fabryk, kombinatów,
a co za tym idzie rozmaitych gałęzi przemysłu. Własne podwórko, okazało się nieatrakcyjne,
zacofane i przestarzałe. Uznano, że lepiej będzie skończyć z wszystkim tym, co
negatywnie wybrzmiewa nie tylko pod względem gospodarczym, ale i politycznym
(decyzja o likwidacji PGR). Tysiące osób z dnia na dzień, straciły opowieść,
którą przez lata łudziła ich komuna. - Równość, bezpieczeństwo, opieka państwa,
przewodnia rola ludu pracującego, kontrola gospodarki i zagadnień
demograficznych. Sfera biedy i patologii społecznych została uwolniona,
zaowocowało to wzmożonym wzrostem chorób cywilizacyjnych: depresja,
uzależnienia, samobójstwa...; oto cena (saldo) otwarcia i zerwania z mitologią
i uwarunkowaniami historycznymi. Polacy na podobieństwo mieszkańców Australii,
stając przed nieuchronnością, wyczerpali możliwości interpretacji; lokalne autorytety,
upadły na rzecz autorytetów pochodzących z nowego świata.
![]() |
| Kadr z filmu: Metropolis reż.F.Lang. |
Dziś powielamy
standardy świata zachodniego, adaptacja naszego kraju do nowych warunków nie
może przechodzić bezboleśnie, być może ból jest związany z przeszłością, a
nasza mitologia i charaktery, zainfekowana jest czymś, co już na zawsze uczyni
z nas nację zapóźnioną. Ten aspekt wybrzmiewa rozmaitymi akordami począwszy od
gospodarki i polityki, skończywszy na niżu demograficznym i masowej ucieczce
zagranicę.
Nowa estetyka
(architektura, wzornictwo, sztuka...) może pomóc, złagodzić ogromne dysonanse
występujące w zetknięciu żywego organizmu z cybernetyczno-technicznym wytworem;
do stopnia mniej przytłaczającego. Przez długie lata nie robiono nic, aby
poprawić warunki życia człowieka; ludzie zakoszarowani byli w przytłaczających
kamienno-betonowych pustyniach. Gdzie często jedyną ozdobą były szare obdrapane
ściany familoków, wydeptana do cna trawa oraz widok kominów z za okna. Zmiana
jakościowa nastąpiła wówczas, kiedy zrozumiano, że ludzie, nie tylko są po to,
by pracować i mieszkać w bezpośrednim sąsiedztwie przemysłu, ale i po to, aby
kontrolować i cieszyć się odpowiednim standardem estetycznym bezpośredniego
otoczenia. Zaczęto dostrzegać, iż szpetny krajobraz wpływa m.in. na jakość
myślenia, psychikę i motorykę człowieka. Pracownik traktowany dotąd jak smar do
maszyny, nagle w rozumieniu ludzi odpowiedzialnych za otoczenie nabrał cech;
może nie w pełnym wymiarze, ale jednak podmiotu. Nastąpiła zmiana standardu (oczywiście nie wszędzie).
Zaczęto projektować miasta z uwzględnieniem urbanistyki tradycyjnej (wzorce
średniowieczne etc.). Powyższy styl zabudowy święci tryumfy pod hasłem
humanizacji środowiska miejskiego i jest kluczem do odczytania wielu odczuć,
których często sobie nie uświadamiamy; bo dlaczego w jednym mieście żyje się
nam bardzo przyjemnie, a w drugim życie jest makabrą. Nie tylko ekonomia jest
tego powodem, ale specyficzna aura, koncept urbanistyczny miasta.
![]() |
| Wizja rodem z wirtualnej rzeczywistości. |
Dziś domagamy
się nowych dzielnic, uwzględniających nasze ludzkie potrzeby. Jeśli chodzi o
ten wycinek technosfery, środowisko miejskie winno spełniać takie oto wytyczne:
schronienie przed warunkami klimatycznymi, zapewnienie człowiekowi środowiska
sprzyjającego powstawaniu pozytywnych stanów psychicznych, poczucia
bezpieczeństwa, ładu oraz umożliwienie zachowania nawyków z przeszłości i
ciągłości egzystencji z okresem dzieciństwa.... Takie przynajmniej cele, stawia
sobie architektura (głównie mieszkaniowa).
![]() |
| Dubaj. |
Obecnie na
świecie jest 325 miast o populacji przekraczającej milion mieszkańców, 50 lat
temu było ich 83. ONZ ocenia, że w roku 2025 w miastach będzie mieszkać więcej
niż 5 miliardów ludzi, co wówczas będzie stanowić 60% ludności świata (dane za
Znakami Czasu 2/2002). Nie trzeba chyba przekonywać, że w takim wypadku już
najwyższy czas, zwrócić uwagę nie tylko na liczby, pieniądze i komfort, ale na
rzeczy, które dotąd traktowaliśmy z nad wyraz wielką ignorancją. Wystarczy
wybrać się na wycieczkę do Wałbrzycha, aby się przekonać jak ważnym elementem
jest zmiana w zakresie estetycznym. Niestety większość miast w Polsce (na
świecie również), powiela ten schemat. Ośrodki te wyglądają tak, a nie inaczej,
gdyż uznano, że to przemysł i rozwój techniczny państwa jest priorytetem; czymś
ważniejszym od komfortu, zdrowia i życia obywateli. Osiedla bardzo często
lokuje się w pobliżu przemysłu, i tak dla potrzeb kopalni „WOLNOŚĆ”
przemianowanej w „Zakład Przemysłowy R-1” w Kowarach (Dolny Śląsk), zbudowano
jedno z pierwszych po wojnie tzw. nowych osiedli. Składało się ono z
prymitywnych bloków, w których gnieździli się ludzie, pracujący w zakładzie
wydobywczym rudy manganu. Praca była tym niebezpieczniejsza gdyż z urobku tego
uzyskiwano promieniotwórcze izotopy uranu, do produkcji broni masowego rażenia.
Większość byłych pracowników, zakładu „R-1”, przeszło gehennę (pracowali tu też
więźniowie), zdziesiątkowało ich promieniowanie oraz nowotwory. Kopalnia
„WOLNOŚĆ”, to kolejny przykład niewspółmiernych skal wartości, gdzie cena
postępu często jest większa niż ludzkie życie.
![]() |
| Zakłady Wolność / R-1 - Kowary. |
Przejście od przyrody do techniki potrafi być
płynne, a wytwory technosfery mogą zachwycać, urzekać, a nawet dopełniać
krajobraz. Zachwycamy się pięknem wiszących mostów: Golden Gate czy mostu
łączącego cieśniny duńskie, ogromnymi zaporami na sztucznych zbiornikach
wodnych, które na mapach często określane są jako jeziora (np. Jezioro
Pilchowickie na Bobrze). Wodospady, jazy, są elementami ściśle integralnymi,
łączącymi się, jak większość ludzi uważa z rzekami na trwałe. Co więcej owe
sztuczne obiekty, są równie chętnie odwiedzane, co naturalne fragmenty
otoczenia. Oznacza to, że i one mogą być formą dającą w jakimś sensie
wytchnienie. Obecnie rozwijają się nowe gałęzie turystyki:
przemysłowo-techniczna i bardziej skrajna i nieprzyjazna turystyka atomowa (np.
zwiedzanie miasta Prypeć na Ukrainie, ulokowanego w bezpośrednim sąsiedztwie
elektrowni atomowej Czarnobyl). Odwiedza się rozmaite kopalnie, fabryki,
umocnienia militarne, kamieniołomy i elektrownie wodne, porty morskie; są
fanatycy kolei, dla których piękne są rozjazdy, dworce i wszystko, co związane
z taborem kolejowym. Dla większości z nas zwykłe przejście przez tunel
wydrążony w skale jest czymś wyjątkowym, pobudzającym wyobraźnie. Tunele
kolejowe i drogowe urzekają. Przejazd przez Alpy, kiedy wjeżdżamy w tunel
drogowy – sztuczną jaskinię. Kojarzy się z przemieszczeniem rodem z filmu
fantastycznego. Natomiast rozwiązanie pod Kanałem La Manche, łączy ze sobą
krajobrazy dwóch rzeczywistości, jednocześnie ułatwiając komunikację między
kulturową. W tych wszystkich przypadkach zachwycamy się techniką i nie widzimy
za bardzo jej negatywnych skutków. Najwięcej kontrowersji, a co za tym idzie
odczuć negatywnych wiążę się z pomnikami technosfery, które można byłoby nazwać
katedrami naszych czasów. Ogromne kombinaty metalurgiczne, kopalnie odkrywkowe,
elektrownie, rozmaite fabryki, które zawsze kojarzyły się negatywnie,
zaczynają, za sprawą zmiany myślenia i odbioru estetycznego wpływać pozytywnie
(rewolucja i adaptacja) na ludzi. Wydaje się, że trzeba było pewnego okresu
czasu, by społeczności oswoiły się z czymś, co na samym początku było nie do
przyjęcia. Fabryki -drugie domy, stały się czymś, z czym ludzie się utożsamiają
(wystarczy prześledzić kadry występujące w muzycznych klipach i zastanowić nad
zestawieniem obrazów ze sztucznie wygenerowanymi dźwiękami; adaptacja
zachodzi). Druga sprawa; przemysł daje miejsca pracy – pieniądze potrzebne do
życia, wystarczy przeanalizować etos pracy na Górnym Śląsku, by zrozumieć
miłość Ślązaka do kopalni, czy huty (Perła w Koronie film reż. K.Kutz).
Pomyślmy czasem o naszych powiązaniach z przestrzenią, która być może w jakiś
sposób nas wygenerowała. Pomyślmy o kształtach, kolorze, fakturze przedmiotów,
które często ponad świadomością lokują się jako implikacje naszego bycia.
![]() |
| Miasto Prypeć koło Czarnobyla. |
Człowiek
humanizując technosferę często posługiwał się sztuką. Ozdabiał przedmioty
codziennego użytku, a także maszyny rozmaitymi ornamentami (istnieją kanony
wzornictwa). Dziś panuje odmienna tendencja typu najprostszy modelowy kształt i
obudowa maszyny; niegdyś wszelka mechanika była wystawiona na widok, co
dodatkowo drażniło człowieka podczas wykonywanej pracy. Obecnie całe hale,
wyposażone są w parki maszyn, które przybierają kształt brył geometrycznych,
odpowiednio przystosowanych do jak najbezpieczniejszego użytku. Ważny jest
kolor i charakteryzujące się prostotą i czytelnością, wzornictwo. Maszyny dziś
nie udają, że są czymś innym niż w rzeczywistości (znaczą siebie). Sztuka
pomaga również w zabiegu przemiany konkretnego miejsca (otoczenia) w miejsce
przypominające dom. W fabrykach, biurach komputerowych, stołówkach,
pomieszczeniach sanitarnych etc.; wyznacza się strefy, które w myśl
obowiązującej mody mają odpowiadać aktualnym trendom estetycznym. Już przed
budynkami fabryk projektuje się miejsca na rośliny, wewnątrz zaś ustawia się
kwiaty, a na ścianach wiesza obrazy i fotografie i inne elementy ozdobne.
Całość przestrzeni od zewnętrznego wyglądu placu po drobne elementy wnętrz,
powinny u przypisanego doń człowieka wywoływać uczucie swojskości. Czystość i
schludność, to kolejne cechy powodujące, że ludzie będą pracować bardziej
wydajnie i z większą ochotą niż bywało to w przeszłości.
Era
komputeryzacji, filmy fantastyczne oraz wirtualna rzeczywistość, znacząco
wpływają na zmianę poczucia estetyki. To, co kiedyś uważane było za szpetne,
dziś jest niejako zabytkiem lub trwałym elementem naszego otoczenia. Nie bez
powodu ludzie coraz częściej z ochotą kierują obiektywy swych aparatów w stronę
monumentów techniki.
| Elektrownia Turów / Bogatynia. |
Fotografia
techniczna przedstawia specyficzne piękno przestrzeni, które owszem odpowiednio
uchwycone potrafi zachwycać, ale również i znaczyć. Bo czy się nam, to podoba,
czy nie, jesteśmy „Dziećmi Technosfery” i bliższe naszemu jestestwu są gmachy
techniczne, niż katedry z okresu średniowiecza. Symptomem jest też, że chętniej
przebywamy w wymiarze technosfery niż na łonie przyrody; dobrze byłoby zmusić
nasz intelekt do wysiłku i refleksji, dlaczego tak się dzieje. Otwórzmy i
przeczytajmy list, adresowany do nas z bezpośredniego otoczenia. Jeśli
pozwolimy technice wyprzedzić nasze logiczne postrzeganie, staniemy się niczym
innym jak paliwem „postępu”. Oby każdy z nas umiejętnie i z odpowiednim
podejściem podchodził do zagadnień zachowania człowieczeństwa w naturze i
cywilizacji. W jakiejś tam mierze także i od nas zależy, a nie tylko od rządzących, czy będziemy humanizować technosferę czy staniemy
się poddanymi maszyn np. komputerów.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz